Te wszystkie logistyczne kwestie, jak ubrania, nakarmienie dzieci czy powierzchowne „ogarnięcie” mieszkania w przypadku sesji domowej są ważne, ale tak naprawdę najistotniejsze jest Wasze, rodziców, nastawienie. Kiedy macie duże oczekiwania, stres potrafi sięgnąć zenitu, dlatego chciałabym, abyście nie nastawiali się mentalnie jak na operację na otwartym sercu. To aż zdjęcia, a jednocześnie tylko zdjęcia. Potraktujcie nasze spotkanie jak przygodę, okazję do zabawy i spędzenia czasu bez telefonów. Nie mówcie dzieciom, że przychodzi pani fotografka i trzeba ładnie słuchać-to nie będzie działać, a wprowadzi jedynie niepotrzebne napięcie. Lubię, kiedy dzieci zwracają się do mnie po imieniu i kiedy to, co robimy wynika ze wspólnej chęci. Chciałabym, abyśmy dążyli do mile spędzonego czasu, którego efektem ubocznym będą wspaniałe fotografie. Tylko wtedy te zdjęcia będą czymś więcej niż ładnymi obrazkami.
Na około tydzień przed sesją porozmawiamy przez telefon, aby poznać się i ustalić szczegóły dotyczące Waszych potrzeb.